Uff.. Saint Patty's sie udal, chociaz nie do konca tak jak powinien. Nie bylo zielonego piwa, ani wogole zadnych irlandzkich akcentow. Poszlismy do wetliny, bo rezerwacja w irishu nie wypalila (jak ja sie tym nie zajme, to juz nikt nie potrafi ;'P) i jak spytalem barmana czy sa jakies okazyjne piwa, a on na chwile sie zamyslil, po czym spytal "A to dzisiaj jest swiety Patryk?". Tak wiec skonczylo sie na swietowaniu tygodnia bialoruskiego, ktory wlasnie zaczynal sie w wetlinie. Po paru piwach uznali
smy, ze zamiast irlandzkich, wejdziemy we wschodnie klimaty i walniemy sobie pare Pozarow w Ladowni. Drink sklada sie z soku malinowego i spirytusu, pol na pol, podpalonych i zmieszanych. Wydawac by sie moglo, ze mieszanka wybuchowa, ale czuc mniej alkoholu niz we wscieklym psie. Czuc dopiero jak "pozar" dociera do "ladowni" i po calym ciele rozchodzi sie takie przyjemne cieplo ;'] Dawno sie juz tak fajnie nie upilem. Kaca prawie zadnego, a pod koniec wszedlem juz na wyzsza metafizyke i opowiadalem jakies glupoty ludziom ;'P Jest tylko jedno ciekawe zdjecie w sumie -> tutaj. Swiadectwo naszego wczorajszego pijanstwa ;'P
Bylem wczoraj tez w nowym mieszkaniu.
Musze przyznac, ze bardzo przyjemnie sie zaskoczylem. Nowy blok, elegancka winda, zamkniety dziedziniec, samo mieszkanie moze i male, ale naprawde bardzo przytulne. Duzy balkon. Wprowadzac sie moge za miesiac jakis, jak skonczy sie remont. Nie, zeby trzeba je bylo remontowac, ale macocha chce je odnowic i lazienkie jakos sensowniej przerobic, bo poki co jest ona najslabszym elementem mieszkania.
Niestety, poniewaz miejsca jest malo, musze poszukac jakiejs mniejszej kanapy rozkladanej i jednoczesnie wygodnej do spania [stara, wysluzona niebieska niestety odchodzi na emeryture ;_;] i pozegnac sie ze swoim biurkiem aktualnym. Jest bardzo fajne, ale tak naprawde zzera mnostwo miejsca a stoi na nim tylko komputer.
Dobra, spadam spac, bo jutro niestety angielski na 8:30 ;'|
Over&out!
niedziela, 18 marca 2007
Posted by
Nealor
o
23:03
10
comments
poniedziałek, 12 marca 2007
Poniewaz doszly do mnie glosy, ze niektorym brakuje mojego jakze wspanialego bloga, postanowilem uraczyc was jego kontyunacja. Nie, zebym wczesniej doszedl do wniosku, ze nie bede go juz prowadzic. Po prostu nie bylem w odpowiednim nudzimisiestanie, zeby pisac cokolwiek. A poniewaz jestem studentem (wciaz :'P) moge zwalic to na sesje wysysajaca wszelkie checi do zycia z ludzi.
Od tej chwili bede pisal w punktach, bo nie chce mi sie tworzyc jednostajnej, przechodzacej plynnie z tematu do tematu wypowiedzi ;'P
- Zaliczylem sesje. No, prawie zaliczylem. Dwie poprawki poprawilem, jedna ledwo druga na 4,5. Zostal mi do zaliczenia moj nieslawny hiszpanski. Dogadalem sie z babka i moge zaliczac semestr "kiedy sie juz naucze". W praktyce oznacza to, ze jakos do konca marca, bo wtedy jest termin oddawania indeksow. W poprzedniej szkole nie oddalem indeksu ani razu przez dwa lata, ale niewiem jak by na to patrzyli tutaj ;'P
- Ludzie niektorzy w mojej szkole sa naprawde glupi. Szczegolnie wkurzaja mnie takie pindy, co gadaja caly czas na wykladach, ktore akurat dla mnie sa ciekawe. Ale tak naprawde nie powinienem byc dla nich niemily. Uposledzonych ludzi trzeba wspomagac, a o ich uposledzeniu przekonala mnie konwersacja zaslyszana przed wykladem:
- -Z czym masz kanapke?
- -Z pasztetem.
- -Myslalam, ze jestes wegetarianka.
- -... To... w pasztecie jest mieso??!
- Obrzygane sciany w kiblu nie sa jednak tak fajne jak moznaby sie tego spodziewac. Naprawde. Wierzcie mi :'P
- Mam w mieszkaniu super porzadek. Naprawde. Wierzcie mi :'P
- Przeprowadzam sie za jakis miesiac. W mieszkaniu, ktore nalezy do mojej macochy (hmm.. przyzwyczajam sie jeszcze do tego okreslenia), nie ma juz lokatorow i teraz trzeba tylko dokonac remontu calkowitego. Do wymiany idzie cala lazienka, podloga, jakies sprzety kuchenne i sam niewiem co jeszcze. Co prawda nie bylem jeszcze w tym mieszkaniu, ale zywie gleboka nadzieje, ze jest fajne :'P Dzis dowiedzialem sie, ze bede mieszkal bardzo blisko kolezanki z grupy. Moze wreszcie jakas integracja bedzie, bo poki co to kiepsko z tym w mojej szkole.
- Proby spiewania glosem a'la Leonard Cohen srednio mi wychodza.
- Sponsorem dzisiejszej notki jest film 300.
Czekam i czekam i doczekac sie nie moge. Juz sie cieszylem, ze premiera swiatowa 9 marca miala byc, a tu sie jednak okazalo, ze polska jest prawie jak normalny kraj (ja to jestem spostrzegawczy ;'P) i premiera jest 23 marca. Na /b/ wszyscy pisza, ze film mozna opisac jednym slowem - Epic.
Posted by
Nealor
o
22:36
13
comments
