wtorek, 8 maja 2007

No prosze, nie minal miesiac a juz nowy post. Zjadlbym ciasteczko, ale niemam zadnego pod reka akurat.

Testo, testo. Zobaczymy jak gamet poradzi sobie bez gadu na dluzsza mete. Zauwazylem, ze od dluzszego juz czasu zdarza mi sie siedziec przed kompem gapiac sie na tapete i sprawdzajac tylko gadu, czy kogos nie ma do pogadania. Doszedlem do wniosku, ze nie jest to raczej zdrowe i odstawiam gadu na czas, poki co, nieokreslony. Zachecam do pisania maili do mnie, jesli macie mi cokolwiek do wyslania. Bede tez dostepny pod komorka i oczywiscie tutaj. Kiedy wyciagne jakies konkretne wnioski z eksperymentu, napisze cos o tym.

Udalo mi sie pralke uruchomic (wreszcie!). Okazalo sie, ze kranik doplywu wody byl zle ustawiony i oba ustawienia pokretla go zamykaly ;'P Wzialem sie teraz za ostre pranie, coby zmienic gore smierdzacych rzeczy w gore pachnacych rzeczy.

Pochwale sie, ze rozpakowywanie dobieglo konca i mozna teraz toto nazwac pelnoprawnym miejscem zamieszkania. Musze tylko pozbyc sie walizek z balkonu do starego domu na tarchominie, bo nie mam gdzie ich tutaj wcisnac (a na balkonie zajmuja tylko miejsce ;'P).

Czy smianie sie za kazdym razem kiedy widzi sie ten obrazek swiadczy o specyficznym poczuciu humoru? Jesli tak, to przyznaje sie - jestem dewiantem. Ale ten pies jest zwyczajnie smieszny... Oh, shit. Mam nadzieje, ze nie zamienie sie w osobe, ktora za szczyt wspolczesnej sztuki uznaje obraz czterech psow grajacych w brydza :'P

Dobra, ide suszyc pranie, tudziez uprawiac inne pozyteczne i jakze tworcze zajecia.
Over&out.