Ok, nowa notka, na specjalne zyczenie.
Nie lubie Inyi, mozemy sie teraz troche pouzerac ;'D
sobota, 15 grudnia 2007
Posted by
Nealor
o
14:31
12
comments
niedziela, 25 listopada 2007
Moja rybka zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach. Pisze ot tak, żeby zachować ciągłość notek i udawać, że nie miałem 3 miesięcznej przerwy w pisaniu.
Dzwoniono do mnie ze szkolnej biblioteki, żeby poinformować mnie, że przetrzymuje książkę, która miałem oddać w kwietniu i że mam 230zł długu z tego powodu. Na szczęście na miejscu bogowie biblioteki okazali się łaskawi i zamienili mi mój dług na prace społeczne na rzecz kartoteki. Płacą 10zł/h i mam to odrobić do otrzymania dyplomu. Pierwszy raz idę w czwartek, a ponieważ chcę mieć to szybko z głowy wziąłem sobie 8 godzin.
Gwiazdka mangowa zapowiada się fajnie. Mam już nawet parę pomysłów na prezenty oraz na to, co przygotuje do żarcia. Oczywiście tradycyjne kłótnie o prezenty i opłatek odbyły się już na mangowych i powoli wchodzę w swiąteczny klimat (wystawy w sklepach też pomagają ;'P)
Sylwester za to nie jest już tak cukierkowy. Niewiem co mam ze sobą zrobić, ponieważ jest organizowany przez pewnego dupka z którym nie chce mieć nic wspólnego. Pytacie cóż tak strasznego mógł zrobić, żeby Gamet nie chciał mu nawet podać reki poprzez przelewający się alkohol? Może zabrzmi to banalnie, ale ów dupek jest zdrajca i wichrzycielem. Czemu tak uważam? Otóż wyobraźcie sobie pewna historie.
Kluczem do niej jest dwójka moich przyjaciół. Przyjaciele owi pewnego razu stwierdzili, że są w sobie zakochani. Cieszyłem się z ich szczęścia, mimo, iż oznaczało to, że przynajmniej na początku związku będą spędzać ze mną mniej czasu. Pomijam całkowicie fakt, iż on był wtedy w innym związku, choć nie jest to całkiem bez znaczenia. Byćmoże miałem pewne obawy, ale zignorowałem je. Minęło parę miesięcy dobrobytu i, niestety, związek ich rozpadł się. Wiadomo jak to jest w życiu, czasem tak bywa, że nie wychodzi, cóż poradzić. Z tym, że nie był to zwykły tego typu przypadek. On, którego od tego momentu można już nazywać dupkiem, zerwał w swoim najlepszym stylu - wskakując do łóżka swojej byłej jeszcze sporo przed poinformowaniem aktualnej o stanie rzeczy. Rozumiem, że mogło im się nie układać, czy coś, ale nie musze chyba mówić, że gdyby ktoś ułożył listę najgorszych draństw jakie można popełnić w związku, ta historia byłaby w czołówce. I nie ma tu mowy o żadnych błędach młodości, bo zdaża się mu juz bynajmniej nie pierwszy raz. A ten kto w taki sposób zdradza moich przyjaciół...
No cóż, stąd właśnie ten "zdrajca". A wichrzyciel?
Po tej historii urwałem z nim jakikolwiek kontakt. Miałem do wyboru to, albo pójść i zrobić co w mojej mocy, żeby zmiażdżyć mu nos. Uznałem jednak, że nie jest warty mojego czasu i zachodu, i że nie chce mieć z nim już nic wspólnego. Przez długi czas zdawał sie wogóle tego nie zauważać, jakby wszystko dalej było w najlepszym porządku. Dopiero później chyba dotarło do niego, że coś jest nie tak. Otóż wyobraźcie sobie teraz, że ów dupek nie potrafił dojść do tego czemu się na niego "obraziłem". Zaczął wiec wypytywać ludzi (bo po co starać się o informacje u źródła?). A ponieważ nikt nie chciał mu powiedzieć oczywistej rzeczy zaczął mi robić czarny PR. Próbował napuścić na mnie ludzi, żeby tylko powiedzieli mu, gdzie leżał jego błąd, co takiego zrobił źle, ze Gamet nagle, bez przyczyny strzelił sobie focha. Sami może oceńcie jak miły był w stosunku do coponiektórych :*moja dziewczyna*:
Nie muszę chyba nic pisać o rodzaju ludzi, którzy piszą takie rzeczy WIEDZĄC, że sprawią tym drugiej osobie ból. Można to jedynie porównać do bokserskiego uderzenia poniżej pasa (mimo, że było skierowane do kobiety). Cóż, jedyne co mogę skomentować, to jego "próby odzewu". Nie mogę zaprzeczyć, że próbował. Starał się jak mógł. Napisał do mnie na gadu (raz!) czy "nie chciałoby ci się ruszyć dupy do mediamarktu, bo muszę sobie coś kupić". Jakimś cudem, niestety, udało mi się oprzeć tej niezwykle kuszącej propozycji braterskiego pojednania.
*dupku*, twoj komentarz na magowych mogl byc dla pewnych osob nieprzyjemny :P
*dupek*: (14:53)
jezeli tak to przepraszam :) moje komentarze mialy za zadanie wywolac jakakolwiek odpowiedz z waszej strony czy przyjdziecie jezeli bede robil sylwka, nie zadeklarowaliscie jeszcze, a nie bede was personalnie zapraszal, bo czytacie mangowe i wiecie, ze wszyscy sa mile widziani :P Gametowe "a co? grupa rpgowa nie jest zaproszona?" tylko potwierdza to, ze przynajmniej ON nie chce do mnie przyjsc i szuka pretekstu. Jak cos do mnie ma to niech mi to powie.. ja próbowalem sie odzywac bez skutku. Moze zly jest na mnie, ze rozstalem sie z *dziewczyną* i teraz kiedy mialby u niej szanse jest juz w zwiazku? ;) ok, sorry, za dluga odpowiedz, ponioslo mnie, bo juz mnie wkurza to urazone fochowanie sie za nie wiem co >.>
I stąd wcześniej wspomniany wichrzyciel.
Stąd też cały mój problem sylwestrowy. Nie chcę iść do kogoś na imprezę nie witając się nawet z gospodarzem i jednocześnie nie chcę robić własnej imprezy, żeby nie rozbijać, bez sensu, ludzi na dwa fronty. Zdaje się, że spróbuję wbić się na krzywy ryj na jakąś inną imprezę, ale to się jeszcze zobaczy.
Tak czy siak, do następnej notki (być może nie za 3 miesiące ;'])
Posted by
Nealor
o
15:14
93
comments
wtorek, 21 sierpnia 2007

Yay, mam rybke! ;'D Meczyla mnie juz od tygodnia jakos, odkad zobaczylem taki fajny starter kit w sklepie i w koncu wczoraj ja kupilem. Narazie tylko nie chce nic jesc - a specjalnie zrobilem jej dzis jajecznice. Nie moge sie tez zdecydowac na zadne imie, chociaz wiele przychodzi mi do glowy.
Naprawde brakuje mi mojego palmtopa. Dzwonilem wczoraj do serwisu i powiedzieli mi, ze "musze uzbroic sie w jeszcze troche cierpliwosci". Ale przynajmniej obiecali, ze oddzwonia do konca tygodnia.
Mam tez dylemat. Nie moge sie zdecydowac gdzie grac w WoW'a. Z jednej strony mam druidke 60lvl na dobrym serwerze (PvP), a z drugiej moge grac magiem z Cenee. Druidka gra mi sie znacznie lepiej, zwlaszcza, ze jestem juz w Outland, ale chcialbym tez pograc z moja zona ;'| Granie dwoma postaciami mnie nie kreci, chcialbym miec jedna, ktora moglbym nazwac swoim mainem. Przez to wogole nie chce mi sie grac i niewiem czy nie przestane, zeby pozbyc sie problemu ;'P
Youtube na dzis:
Dobra, spadam zaplanowac sobie troche czasu.
Over&out
Posted by
Nealor
o
10:27
3
comments
niedziela, 19 sierpnia 2007
Posted by
Nealor
o
12:30
0
comments
niedziela, 12 sierpnia 2007
Siedze sobie w domu i czekam na swoja kolejke do prysznica ;'P
Simpsonowie okazali sie duzo lepszym filmem niz moglbym sie spodziewac i chetnie bym poszedl jeszcze raz do kina. Mam juz soundtrack i slucham jednej piosenki w kolko ;'P
Dzis trzeba jechac do matki i upiec w koncu obiecany sernik. Tak, kolejna tajemnica Gameta odkryta - pieke najlepszy sernik na swiecie! Nie robilem tego co prawda od paru lat, ale sadzilem, ze byloby to nie fair wzgledem innych sernikow.
W piatek przezylem za to horror. Juz jakis czas temu zaczelo mi sie cos robic dziwnego z palcem. Jakos staw sie psuje czy coc, tak czy siak dostalem skierowanie do reumatologa i na badania. Rentgen i badanie krwi...
Niewiem jak ja to przezylem, ale jakims cudem nie padlem na zawal, ani nawet nie zemdlalem. Ba, nawet nie jeczalem az tak bardzo jakby sie mozna bylo tego spodziewac :'P
Wciaz mam brzydki slad na reku i musze sie koncentrowac na tym, zeby nie myslec o tym co go spowodowalo :'P
Kupilem sobie tez nowa gierke - The Ship. Kosztowala 30zl, wiec nieduzy wydatek, a zabawa online przednia. Trzeba zabijac ludzi znaleziona bronia (kije do golfa, rury, garnki, jak sie ma szczescie wyjatkowe to pistolet) na statku, jednoczesnie nie dajac sie zlapac ochronie ;'D
Dobra, spadam sniadanie robic (prysznic byl w miedzyczasie ;'P), bo mnie zona pogania ;'P
Dzisiejszy obrazek, jak zwykle, w zaden sposob nie zwiazany z notka, ale po prostu smieszny ;'P
over&out
Posted by
Nealor
o
13:02
1 comments
czwartek, 9 sierpnia 2007
Jutro jestem umowiony do lekarza w zwiazku z dziwna narosla, ktora zaczela wychodzic z mojego srodkowego stawu palca wskazujacego prawej reki :'P
Normalnie nie boli, ale ledwo moge juz zgiac go do konca. Boje sie, ze rosnie mi szosty palec o_O
Dobra, czas sprawdzic poczte w Warcrafcie i isc spac do swiezo odkurzonego lozka ;'P
-edit-
Zeby nowej notki nie tworzyc -
Oto moja ukochana dziewczyna! ;'D
Over&out
Posted by
Nealor
o
00:08
4
comments
środa, 8 sierpnia 2007
Sprzatam. Dawno tego juz nie robilem, wiec najwyzsza pora. Zwlaszcza, ze jak chodze boso, to po 15 minutach mam mnostwo syfu przyklejonego do stop ;'P
Mam w domu zdecydowanie za malo gniazdek. Brakuje mi conajmniej dwoch, przez co musze przeciagac pod scianami przedluzacze.
Mysle nad zamowieniem sobie tepsowego liveboxa. Nie chce mi sie czekac, az aster laskawie pociagnie kabel do mojego bloku, bo moze to trwac latami, a chce miec tv juz teraz. Pozatym pewnie udaloby sie przy okazji przyspieszyc moje lacze, bo jak narazie to jest tak srednio ;'P
Dobra, wracam do sprzatania, moze potem wrzuce dokumentacje moich dokonan ;'P
over&out.
Posted by
Nealor
o
19:18
0
comments
poniedziałek, 6 sierpnia 2007

Nudzi mi sie ;'P A wiec czas na kolejna notke.
Zepsul mi sie palmtop. W jednym serwisie powiedzieli, ze naprawic nie potrafia, ale i tak poprosze 30zl. Teraz kontaktuje sie z kolesiem, ktory naprawia PDA prywatnie, poleconym przez forum palmtopowe. Pewnie bedzie mnie to kosztowalo ;'|
Bylem na wakacjach. Ktore ssaly. Przez pogode ;'P
Siedzenie w namiotach przez 5 dni deszczu modlac sie caly czas, zeby tylko wiatr nie wyrwal kolkow, albo piorun nie walnal w drzewo nad namiotem nie jest fajne. Mile towarzystwo nadrabialo, ale i tak nie chcialbym tam siedziec jeszcze raz ;'P
A propo nowego towarzystwa, to znow odpadlem z Klubu Prawdziwych Mezczyzn. I znow wyciagnela mnie z niego Sylwia ;* [korekta: wyciagnalem sie sam, Sylwia tylko troche pomogla ;'P]
Nie chce mi sie pisac wiecej narazie, wiec wracam do nudzenia sie.
over&out.
Posted by
Nealor
o
17:13
2
comments
środa, 27 czerwca 2007
Ech, "wiecej, chcemy wiecej", krzycza. A myslicie, ze to tak latwo zapewniac dostarczac literackiej rozrywki? Tworzyc takie opium dla mas? To wymaga przemyslunku! Natchnienia! Improwizacji! Nie mozna wymagac od artysty, zeby dostarczal swoje arcydziela w regularnych odstepach czasu! Nawet najlepsze ciasto wymaga odpowiedniego czasu w piekarniku. W koncu posile sie jednym z moich ulubionych cytatow, autorem ktorego sa tworcy Duke Nukem Forever - "It's done, when it's done"!
Skoro wypocilem juz wstep, moge przejsc do chyba najbardziej przystepnej formy informowania - wasze ulubione punkty! ;'D
- Scialem wlosy. Dla ciekawych mojego wygladu - clickitty. Lepiej, gorzej, niewiem, napewno wygodniej (dla tych ktorzy sadza, ze gorzej). Wkurzaly mnie juz wlosy placzace sie dookola twarzy, a poniewaz lubie artystyczny nielad, nie moglem ich porzadnie spiac.
- Przenioslem sie na zaoczne. Ile z tym bylo problemow, nie chce mi sie nawet pisac. Dziekanat mielil moje papiery przez 3 tygodnie (zapowiadali tydzien) i przez to jestem totalnie nieprzygotowany do sesji (niewiedzialem do ktorej sie uczyc [kazda wymowka jest dobra ;'P]) Troche poprawek bedzie, ale ciesze sie, ze skonczyl sie juz horror zanoszenia po pare razy tych samych papierow do pani z okienka ==
- Kupilem sobie w koncu zaluzje i jestem bardzo szczesliwy. Nie tylko z funkcji uzytkowej, ale i cale mieszkanie wyglada lepiej odrazu. Jutro moze zrobie zdjecie to podrzuce.
- Niewiem co dalej pisac, wiec nie bede pisal, bo tak na sile to niemozna, patrz poczatek notki ;'P Tyle tylko powiem, ze teraz pewnie bede mial wiecej czasu na pisanie i pewnie wiecej tez motywacji, bo trzeba sie w koncu jakos w zyciu psychicznie wyzyc, a nie bede tego przeciez na ludziach robil ;'P
- Jeden raz to o jeden za duzo.
Posted by
Nealor
o
00:57
6
comments
wtorek, 8 maja 2007
No prosze, nie minal miesiac a juz nowy post. Zjadlbym ciasteczko, ale niemam zadnego pod reka akurat.
Testo, testo. Zobaczymy jak gamet poradzi sobie bez gadu na dluzsza mete. Zauwazylem, ze od dluzszego juz czasu zdarza mi sie siedziec przed kompem gapiac sie na tapete i sprawdzajac tylko gadu, czy kogos nie ma do pogadania. Doszedlem do wniosku, ze nie jest to raczej zdrowe i odstawiam gadu na czas, poki co, nieokreslony. Zachecam do pisania maili do mnie, jesli macie mi cokolwiek do wyslania. Bede tez dostepny pod komorka i oczywiscie tutaj. Kiedy wyciagne jakies konkretne wnioski z eksperymentu, napisze cos o tym.
Udalo mi sie pralke uruchomic (wreszcie!). Okazalo sie, ze kranik doplywu wody byl zle ustawiony i oba ustawienia pokretla go zamykaly ;'P Wzialem sie teraz za ostre pranie, coby zmienic gore smierdzacych rzeczy w gore pachnacych rzeczy.
Pochwale sie, ze rozpakowywanie dobieglo konca i mozna teraz toto nazwac pelnoprawnym miejscem zamieszkania. Musze tylko pozbyc sie walizek z balkonu do starego domu na tarchominie, bo nie mam gdzie ich tutaj wcisnac (a na balkonie zajmuja tylko miejsce ;'P).
Czy smianie sie za kazdym razem kiedy widzi sie ten obrazek swiadczy o specyficznym poczuciu humoru? Jesli tak, to przyznaje sie - jestem dewiantem. Ale ten pies jest zwyczajnie smieszny... Oh, shit. Mam nadzieje, ze nie zamienie sie w osobe, ktora za szczyt wspolczesnej sztuki uznaje obraz czterech psow grajacych w brydza :'P
Dobra, ide suszyc pranie, tudziez uprawiac inne pozyteczne i jakze tworcze zajecia.
Over&out.
Posted by
Nealor
o
18:31
10
comments
wtorek, 24 kwietnia 2007
Tak wiec, kontynuujac tradycje dodawania nowych postow co miesiac, pisze cos nowego. A poniewaz znow nie chce mi sie wiazac tego wszystkiego w logiczna ciaglosc, wprowadzam nowa tradycje pisania w punktach ;'P
- Wstapilem do bractwa rycerskiego Eisen Ruoth. Namowila mnie Vega aka Julka (jak to wszyscy ja w bractwie wolaja) zebym wpadl na jeden trening i zobaczyl. Spodobalo mi sie i postanowilem sie przylaczyc do imprezy. Bede odtwarzal szwedzkiego wikinga ;'D
- Bylem na moim pierwszym zlocie bractwowym. Na bitwe co prawda sie spoznilem bo Vegs przekupila mnie sushi, zebym pojechal razem z nia, troche pozniej. Ale uczta byla calkiem fajna. W porzyczonym ubraniu wikinga pilem piwo i miod, zagryzalem kielbasa z rozna i bawilem sie w prawdziwym, wczesnosredniowiecznym stylu. Rano co prawda bylo troche gorzej, ale pominmy to milczeniem. Zrobiono mi nawet zdjecie i mozna mnie znalezc na stronie Eisen Ruoth (dzial 'czlonkowie').
- Za niechodzenie na warszataty z psychologii (zwane tez garazami przez wykladowce ;'P) zostal mi przydzielony wlasny temat do opracowania. Wczesniej siedzialem sobie wygodnie w czteroosobowej grupie i liczylem, ze nie bede mial zbyt duzo pracy, a teraz bede musial sam gadac przez jakies pol godziny conajmniej :'P
- W zeszla srode dowiedzialem sie tez, ze nastepnego dnia mam kolosa z matmy (galki) i, oczywista rzecz, nie zdazylem sie przygotowac. Uciesze sie jak z jeden punkt dostane. Poprawka juz patrzy mi w oczy, a sesja nawet sie nie zaczela :'P Tak to jest, dzieci, jak sie nie chodzi do szkoly.
- W koncu sobota - przeprowadzka. Wujek z ciocia sie zaoferowali, ze pomoga z transportem i dzieki nim udalo sie zabrac prawie wszystko naraz (a przynajmniej najciezsze meble). Jestem juz pod nowym adresem, wiekszosc rzeczy nawet rozpakowana, meble poukladane. Brak mi jeszcze lozka i narazie spie na podlodze, ale dzis wujek znow ma pomoc i przywiezc lozko z Winnicy. Jak bedzie w dobrym nastroju to moze nawet pojedziemy do ikei i kupie sobie w koncu ten fotel wygodny (ale kolor ciemnoczerwony) ;'D
- Udalo mi sie w nowym mieszkaniu uruchomic net. Mam teraz neostrade 512, nie mam pojecia czy z jakimis limitami. Niestety aster nie siega na te dalekie rubierze i musze cierpiec. Ale lepszy taki net niz zaden. Przez dwa dni doswiadczylem zycia jaskiniowca i juz wiecej nie mam na to ochoty ;'P
Posted by
Nealor
o
12:06
16
comments
niedziela, 18 marca 2007
Uff.. Saint Patty's sie udal, chociaz nie do konca tak jak powinien. Nie bylo zielonego piwa, ani wogole zadnych irlandzkich akcentow. Poszlismy do wetliny, bo rezerwacja w irishu nie wypalila (jak ja sie tym nie zajme, to juz nikt nie potrafi ;'P) i jak spytalem barmana czy sa jakies okazyjne piwa, a on na chwile sie zamyslil, po czym spytal "A to dzisiaj jest swiety Patryk?". Tak wiec skonczylo sie na swietowaniu tygodnia bialoruskiego, ktory wlasnie zaczynal sie w wetlinie. Po paru piwach uznali
smy, ze zamiast irlandzkich, wejdziemy we wschodnie klimaty i walniemy sobie pare Pozarow w Ladowni. Drink sklada sie z soku malinowego i spirytusu, pol na pol, podpalonych i zmieszanych. Wydawac by sie moglo, ze mieszanka wybuchowa, ale czuc mniej alkoholu niz we wscieklym psie. Czuc dopiero jak "pozar" dociera do "ladowni" i po calym ciele rozchodzi sie takie przyjemne cieplo ;'] Dawno sie juz tak fajnie nie upilem. Kaca prawie zadnego, a pod koniec wszedlem juz na wyzsza metafizyke i opowiadalem jakies glupoty ludziom ;'P Jest tylko jedno ciekawe zdjecie w sumie -> tutaj. Swiadectwo naszego wczorajszego pijanstwa ;'P
Bylem wczoraj tez w nowym mieszkaniu.
Musze przyznac, ze bardzo przyjemnie sie zaskoczylem. Nowy blok, elegancka winda, zamkniety dziedziniec, samo mieszkanie moze i male, ale naprawde bardzo przytulne. Duzy balkon. Wprowadzac sie moge za miesiac jakis, jak skonczy sie remont. Nie, zeby trzeba je bylo remontowac, ale macocha chce je odnowic i lazienkie jakos sensowniej przerobic, bo poki co jest ona najslabszym elementem mieszkania.
Niestety, poniewaz miejsca jest malo, musze poszukac jakiejs mniejszej kanapy rozkladanej i jednoczesnie wygodnej do spania [stara, wysluzona niebieska niestety odchodzi na emeryture ;_;] i pozegnac sie ze swoim biurkiem aktualnym. Jest bardzo fajne, ale tak naprawde zzera mnostwo miejsca a stoi na nim tylko komputer.
Dobra, spadam spac, bo jutro niestety angielski na 8:30 ;'|
Over&out!
Posted by
Nealor
o
23:03
10
comments
poniedziałek, 12 marca 2007
Poniewaz doszly do mnie glosy, ze niektorym brakuje mojego jakze wspanialego bloga, postanowilem uraczyc was jego kontyunacja. Nie, zebym wczesniej doszedl do wniosku, ze nie bede go juz prowadzic. Po prostu nie bylem w odpowiednim nudzimisiestanie, zeby pisac cokolwiek. A poniewaz jestem studentem (wciaz :'P) moge zwalic to na sesje wysysajaca wszelkie checi do zycia z ludzi.
Od tej chwili bede pisal w punktach, bo nie chce mi sie tworzyc jednostajnej, przechodzacej plynnie z tematu do tematu wypowiedzi ;'P
- Zaliczylem sesje. No, prawie zaliczylem. Dwie poprawki poprawilem, jedna ledwo druga na 4,5. Zostal mi do zaliczenia moj nieslawny hiszpanski. Dogadalem sie z babka i moge zaliczac semestr "kiedy sie juz naucze". W praktyce oznacza to, ze jakos do konca marca, bo wtedy jest termin oddawania indeksow. W poprzedniej szkole nie oddalem indeksu ani razu przez dwa lata, ale niewiem jak by na to patrzyli tutaj ;'P
- Ludzie niektorzy w mojej szkole sa naprawde glupi. Szczegolnie wkurzaja mnie takie pindy, co gadaja caly czas na wykladach, ktore akurat dla mnie sa ciekawe. Ale tak naprawde nie powinienem byc dla nich niemily. Uposledzonych ludzi trzeba wspomagac, a o ich uposledzeniu przekonala mnie konwersacja zaslyszana przed wykladem:
- -Z czym masz kanapke?
- -Z pasztetem.
- -Myslalam, ze jestes wegetarianka.
- -... To... w pasztecie jest mieso??!
- Obrzygane sciany w kiblu nie sa jednak tak fajne jak moznaby sie tego spodziewac. Naprawde. Wierzcie mi :'P
- Mam w mieszkaniu super porzadek. Naprawde. Wierzcie mi :'P
- Przeprowadzam sie za jakis miesiac. W mieszkaniu, ktore nalezy do mojej macochy (hmm.. przyzwyczajam sie jeszcze do tego okreslenia), nie ma juz lokatorow i teraz trzeba tylko dokonac remontu calkowitego. Do wymiany idzie cala lazienka, podloga, jakies sprzety kuchenne i sam niewiem co jeszcze. Co prawda nie bylem jeszcze w tym mieszkaniu, ale zywie gleboka nadzieje, ze jest fajne :'P Dzis dowiedzialem sie, ze bede mieszkal bardzo blisko kolezanki z grupy. Moze wreszcie jakas integracja bedzie, bo poki co to kiepsko z tym w mojej szkole.
- Proby spiewania glosem a'la Leonard Cohen srednio mi wychodza.
- Sponsorem dzisiejszej notki jest film 300.
Czekam i czekam i doczekac sie nie moge. Juz sie cieszylem, ze premiera swiatowa 9 marca miala byc, a tu sie jednak okazalo, ze polska jest prawie jak normalny kraj (ja to jestem spostrzegawczy ;'P) i premiera jest 23 marca. Na /b/ wszyscy pisza, ze film mozna opisac jednym slowem - Epic.
Posted by
Nealor
o
22:36
13
comments
środa, 31 stycznia 2007
Bleh, oblalem dzis zarzadzanie. Z 40 pytan trafilo mi sie akurat to jedno o ktorym nie moglem nawet sciemniac. Ale powiem szczerze, ze poczulem ulge jak juz bylo po wszystkim. Mam tendencje do nadanalizowania rzeczy i meczylem sie strasznie myslac co zrobic, zeby trafilo mi sie to odpowiednie pytanie.
Tak czy siak balans szczescia sie wyrownal - tydzien temu dostalem z cw. piatke nic nie umiejac, wiec teraz musialem cos oblac. Nic to, zobaczymy co dalej bedzie.
Zaczynam miec juz dosc mieszkania samemu. Z jednej strony - mieszkam samemu. Z drugiej - mieszkam samemu. Gadanie do siebie, ba, prowadzenie calych konwersacji ze soba stalo sie juz porzadkiem dziennym. Ech, musze wiecej wychodzic, bo zwariuje juz calkiem. Tylko, ze jak chce wyjsc, to nikt inny nie chce/nie moze, a glupio tak samemu w pubie siedziec.
Dobra, ide sobie posmecic gdzie indziej, bo to miejsce calkiem przeksztalci sie w emo-blog ;'P
over&out
Posted by
Nealor
o
19:23
8
comments
czwartek, 25 stycznia 2007
Przypadki WoW'a



Pewnie jeszcze nie wszystkim opowiadalem historie mojej ex-gildii w wowie. Otoz, dolaczylem sobie do jakiejs gildii, a poniewaz nie miala forum zaproponowalem, ze je zaloze. Dostalem za to promocje na 2nd guild leadera. Niestety, zbyt pozno zorientowalem sie, ze gildie zasiedlaja glownie dzieciaki w wieku 13 lat i klotnie typu 'i did your mom yesterday' 'oh yeah? then you have aids now!' sa na porzadku dziennym :'P Ponadto, guildmaster mial denerwujacy nawyk odzywania sie na xfire dopoki ja sie nie odezwe. I nie byly to sensowne zdania, czy nawet wogole zdania. Po prostu spamowal "Gamet Gamet Gamet Gamet Gamet Gamet" az zauwazylem ==
Pare dni temu znalazlem sobie lepsza gildie i bez zalu porzucilem poprzednia. Przynajmniej bez zalu po mojej stronie. GM wciaz pytal sie mnie, robiaz zalosne minki, czemu odszedlem. Poniewaz nie chcialem, zeby cala gildia na mnie pluja mijajac mnie gdzies nie chcialem dawac mu ignore'a zwyklego. Wpadlem wiec na zabawny plan ;'P Pewnie teraz w niektorych kregach mam reputacje 'crazy spider man', ale trudno, czego sie nie robi, zeby zbyc ludzi. Sztuczke z krzyczeniem od czasu losowego slowa podlapalem od kogos innego ;']
Inne zabawne spotkanie:some lvl7 warrior: me i have some money?
Rozbawilo mnie to pewien czas ;']
lvl7: nice lady
ja: sorry, i don't speak english ;'D
ja: *odchodze*
lvl7: *krzyczy* but you spaek englisch!
ja: orly?
ja: zomg! i really do! :'O
Posted by
Nealor
o
21:12
1 comments
Bleh, pewnie bede mial poprawke z matmy. I to najlepsze, ze z materialu, ktory jest prosty i ktory juz raz kiedys zaliczylem ;'|
Ktos mi obiecal, ze mnie tego nauczy, no problem, wiec sam sie nie przygotowywalem, a potem zdziwilem sie na dzien przed egzaminem, jak ten ktos zatrzymal sie na pierwszym zadaniu i zaczal szukac jak to zrobic w googlu.
Fakt faktem, ze skonczylem bez zadnego przygotowania i bez jakichkolwiek przydatnych materialow. Zobaczymy co z tego wyjdzie za tydzien, ale nie obiecuje sobie zbyt wiele. Wielkie dzieki.
Dostalem dzisiaj zaliczenie z informatyki :'P Spodziewalem sie, ze bede musial pisac jakis egzamin czy cos, bo koles straszyl mnie na poczatku semestru, ze to trzeba napisac, i ze to strasznie trudne, bo z worda, i ze go nie obchodzi, ze 2 lata informe studiowalem. Ten sam koles dzis zobaczyl moj indeks z mili, usmiechnal sie, wpisal odrazu zaliczenie i nawet zagadal pytajac czemu zmienilem studia :'P
Dobra, ide spac, bo jutro znowu o 6:30 pobudka ;'| (kto wymysla te godziny??)
Love&kisses.
Posted by
Nealor
o
00:21
7
comments
poniedziałek, 22 stycznia 2007
A juz wszyscy mysleli, ze zapomnialem o blogu ;'P
Otoz, wcale nie! Po prostu jestem bardzo zajetym czlowiekiem i czasem niestety nie moge znajdowac czasu na tak uwagi niewarte drobnostki jak blog, czy spanie ;'P
Anyway, teraz mam juz 22 lata. Powazny wiek. Wypadaloby juz jakis dom zbudowac, czy dzieci splodzic. Heh, wyobrazcie sobie Gameta siedzacego z fajka w ustach na ganku, otoczonego przez gromadke radosnych dzieci.
Hmm.. ciekawe, w moim wyobrazeniu zaczalem odgryzac dzieciom glowy a dom przegralem w karty. Widocznie nie jestem jeszcze Odpowiedzialnym Czlowiekiem ;'P
Bylem w czwartek w parku i robilem glupie miny:
W czwartek tez zaliczylem kolosa z calego roku z zarzadzania. Co prawda tylko na 5, ale nie kazdy jest doskonaly ;'| (tak, byl test ;'P)
Mam troche przechlapane z hiszpanskiego, bo jutro juz sa wpisy (przegapilem zaliczenie gdzies) i niewiem co ze mna bedzie. Musze pojsc pogadac z babka. Ulatwilaby mi sprawe wiedza jak owa babka sie nazywa.
Dobra, spadam sobie costam porobic, moze nawet pograc.
Over&out.
Posted by
Nealor
o
19:32
6
comments
sobota, 6 stycznia 2007
Yay, reaktywowalem sobie swoje konto w WoW'ie. Od wtorku przegralem 23 godziny i jeszcze mi sie nie znudzil :'P Odkad dostalem wyplate styczniowa nie mialem juz zadnego solidnego powodu, zeby nie grac, wiec zapchalem sobie mnostwo wolnego czasu akurat przed sesja. Teraz mam wymowke, zeby sie nie uczyc ;'P
Za to Wii mnie najwidoczniej nie lubi. W cokolwiek probuje grac na sportsach, nie wychodzi mi w niezwykle irytujacy sposob. Jakby nagle wiimote tracil calkiem czulosc. Moglaby to byc wina mojego braku skilla, z tym, ze jak sa u mnie ludzie i gram z nimi to idzie mi calkiem niezle. Kurde, wczoraj nawet moj ojciec, ktorego zaprosilem na prezentacje, gral lepiej odemnie [a pierwszy raz w zyciu trzymal jakiegokolwiek pada w rece].
Wracajac do nauki, mam kiepska dytuacje z wf'u. Zaliczenie dziala tak, ze musze odrobic 30 godzin. Niewiem ile odrobilem do tej pory, ale raczej nie jest wesolo. Dlatego tez nie chce denerwowac senseia od karate [ktory wyglada na kogos, kto moglby zaliczyc mi te pare brakujacych godzin] wyklocaniem sie, ze nie, nie zamawialem wcale karategi [kimona do karate ;'P] i nie chce placic 140zl, bo w nastepnym semestrze zmieniam dyscypline. I chyba lepiej zaplacic te 140zl niz 400zl za warunek, nie? ;'P
Dobra, spadam grac, bo WoW wzywa. Tym razem bez obrazka ;'P
over&out
Posted by
Nealor
o
17:52
3
comments
wtorek, 2 stycznia 2007
Ha, wciaz jeszcze nie zapomnialem o nowym blogu ;'P Tydzien jeszcze nie minal, ale ciasteczko chyba mi sie nalezy. *zjada ciasteczko*
Anyway, nowy rok! Nowe mozliwosci! Nowa sesja! Musze sie nauczyc hiszpanskiego praktycznie od zera do poziomu w miare konwersacyjnego w miesiac! Yay! Jak jeszcze kiedys napadnie mnie ambicja do nauczenia sie nowego jezyka prosze o trzepniecie mnie w glowe.
Zblizaja sie moje urodziny i zastanawiam czy robic impreze. Ja! Zastanawiam sie czy robic impreze! Ech, to przez to mieszkanie. Niby mialo byc tak fajnie, imprezy caly czas, a tymczasem stresuje sie jak ktos za glosno tupnie. Nastepne mieszkanie bede mial na parterze ;'P
I znow trzeba sie przyzwyczajac do chodzenia spac o 12-1 w nocy i wstawania wczesnie. Juz zdazylem sie przyzwyczaic do siedzenia do 4:00 i wstawania o 14:00 a tu znow szkola ;'| Dzis pojechalem na zajecia [ostatnie, na poprzednie zaspalem ;'P] ale okazalo sie, ze zaczynaja sie od jutra. Szkoda, ze nikt mi o tym nie powiedzial ;'P
Ide sobie w cos pograc bo musze wyladowac troche agresji.
over&out
Posted by
Nealor
o
16:55
7
comments


