Ok, minela godzina a mi wciaz jeszcze nowy blog sie nie znudzil [sukces!]. Nie znaczy to oczywiscie, ze bede go juz prowadzil regularnie. Narazie obstawiam tydzien. Potem zobaczymy. Jak bedzie mi sie wciaz chcialo pisac kupie sobie ciasteczko.
A propo ciasteczek - dzis juz na jedno zasluzylem. Pamietacie [do kogo ja sie zwracam tak wlasciwie?] taka zielona miske przykryta przykrywka garnkowa? Ta w ktorej jakos chyba w sierpniu mialem gulasz? Ta ktora od tego czasu lezala najpierw u mnie w kuchni a potem na balkonie? Otoz - umylem ja dzisiaj! Wiem, zadanie przekraczajace mozliwosci zwyklego smiertelnika, ale coz to dla mnie? [biorac pod uwage ilosc naczyn, ktora stale znajduje sie w zlewie - calkiem sporo ;'P]
Tak czy siak - ciasteczko:
piątek, 29 grudnia 2006
Notka numer dwa.
Posted by
Nealor
o
00:45
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

9 komentarzy:
vaguehue pisze...
fajny blogasek ^_~
nyooo.. fajniusi :PP harharhar. fajne ciasteczko ;P
prosze mi nie harczec na blogu ;'P
ZaraBiStY BloG! Taq 3mAj :P
A powaznie, ja bym te miske wywalil. Nie moglbym w niej juz jesc :P
tez prawda... i pewnie tak bedzie.. gam bedzie jadl jakas potrawke np z ryzu.. wiadomo ze ryz jest jako tako podobny ksztaltem do robali :P wezmie lyzke z ryzem do buzi... i... przypomni sobie... klatwe gulaszu!!! arrrrrghhhhh :P
Uhm... Musze wyprowadzic was z blednego rozumowania. Wczoraj, jak tylko miska wyschla zjadlem z niej... gulasz :'P [swiezy tym razem ;'P]
vaguehue pisze...
oooo, jaki dzielny i mężny!
Och, James...!
How you doin'? ;']
też mam zieloną miskę :D ale jest no.. w miare czysta :D
co to za cookie??
Prześlij komentarz